Lekkie Rymy

Czapla

Siedziała na drzewie czapla z czaplęciem
i – między jednym a drugim ziewnięciem –
marszczyła czoło i mocno dumała:
czym by się w życiu swym zająć miała:
„Mogłabym zostać na przykład kucharzem
lub robić pieczywo i być piekarzem.
I smakołyki ukradkiem podjadać!
To jest dopiero zajęcie nie lada!
Ale dzień cały gotować się uczyć
to pewnie można się mocno utuczyć –
a jak przytyję, nie będę latać
tylko ogonem po ziemi zamiatać”.
Czapla w zadumie głową wciąż kręci,
wyrzuca ten pomysł szybko z pamięci.
Ale już zaraz nowa myśl w głowie
ciekawą pracę jej wnet podpowie.
„A może tak pływać przez rzeki i morza,
dopłynąć, gdzie świeci polarna zorza,
lub też do dżungli, gdzie małp tysiące
jedzą dzień cały banany pachnące.
Lecz ja, gdy na morzu dłużej zabawię,
choroby morskiej się raczej nabawię-
no a chorując przez czas tak długi
nic nie zobaczę z dalekiej żeglugi”.
Czapla wysila myślenie mózgowe,
by dalej wymyślać zawody nowe.
I nagle krzyczy w poranek mglisty:
„Będę na poczcie roznosić listy!
Listonosz to zawód ciekawy w tym względzie,
że dużo znajomych posiada się wszędzie.
Bo co dzień innego widać sąsiada
i z każdym słowo zamienić wypada.

I plotki najnowsze od razu poznawać –
ja bym się mogła do tego nadawać!”
Czapla zaciera skrzydła z radości,
że już znalazła zawód przyszłości
a tu natrętna myśl w głowie faluje,
że fach ten na pewno szybko skutkuje
bólami pleców, skrzydeł, kolana,
bo torba jest ciężka szczególnie z rana,
gdy jest wypchana po brzegi listami
a praca na poczcie trwa przecież latami
i z takim ciężarem przedźwigać się można
a Czapla nasza o zdrowie ostrożna!
Czapla porzuca pomysł po chwili
lecz oto myśl nowa pojawia się Mili:
„Zostanę na pewno nauczycielem.
Wiedzy pomieści ma głowa wiele,
dzieci nad stawem uczyła będę
i tłumaczyła rzeczy niezbędne:
jakie zwierzęta w lesie mieszkają,
jakie to ryby w stawie pływają,
jak szybko rosną kwiaty i drzewa,
jaką melodię ptak każdy śpiewa.
I inne rzeczy przydatne … ale
ja cierpliwości już nie mam wcale.
Bo jak tu dzieci pilnować dzień cały,
gdy one by tylko wciąż rozrabiały.
I będą biegać pełne swawoli
a mnie od razu głowa rozboli”.
Kolejny pomysł czapla odrzuca.
Zmęczona na drzewie nieco przykuca
i duma dalej co w życiu robić,
by było ciekawie i by zarobić.

Już na zachodzie słońce się chyli
a Czapla w zadumie pogrąża się Mili:
„Mogłabym uczyć się na lekarza,
walczyć z wirusem, co się rozmnaża.
I mierzyć ciśnienie i badać płuca
i garści leków co dzień przerzucać.
Gorączkę mierzyć i kości nastawiać,
oglądać gardło i bańki stawiać.”
Lecz Czapla nagle strachem się wzdryga,
bo myśl natrętna w głowie jej miga:
„Zawód lekarza ma też zagrożenia,
gdyż można nabawić się przeziębienia.
Z pracy do domu choroby przynosić
i się samemu o leki prosić.
I to jest idea nie do przyjęcia” –
więc Czapla dalej szuka zajęcia.
I na myśleniu wieczór jej mija
a Czapla dalej swą przyszłość rozwija:
„Może strażakiem bym dzielnym została
i z wężem na wodę dzień cały latała.
I wozem czerwonym bym wszędzie jeździła
wszystkie pożary w lesie gasiła.
Ta praca powszechny szacunek budzi
zarówno u zwierząt jak i u ludzi.
I dzielną Czaplę podziwiał by każdy,
że taki wybrała zawód odważny
i dzieciom za przykład dobry podawał,
to by dopiero była zabawa.

Tylko ja przecież ognia się boję –
jak gdzieś się pali, to z dala stoję.
Tam, gdzie jest ogień, to dym szczypie w oczy
i jeszcze iskra z ogniska wyskoczy –
piórka mi spali i mnie poparzy
a mi bez piórek jest nie do twarzy”.
Noc już zapadła, ciemno wokoło
a Czapla nagle krzyczy wesoło:
„Wiem, mam, znalazłam co będę robić
i jak na życie mogę zarobić.
Zostanę po prostu wielkim pilotem
i latać będę gdzieś samolotem.
Świat cały oblecę jak w oka mgnienie,
bo w końcu w lataniu mam doświadczenie.
A jak już nauczę się pilotować,
to również mogę kosmos zwojować.
Odwiedzić księżyc i inne planety
to jest dopiero życie … o rety!
Być astronautą albo pilotem
ja właśnie na to mam w życiu ochotę.”
Czapla do góry podfruwa z radości,
uśmiech od razu na dziobie jej gości
i wszystko by było w zupełnym porządku,
gdyby nie szept czaplego rozsądku:
„Przecież latanie jest niebezpieczne
a takie wysokie – wręcz niedorzeczne.
Bo z samolotu gruntu nie widać
a ja od dawna jestem lękliwa
i lubię ziemię czuć pod nogami
i latać małymi wysokościami.
A w takim kosmosie to dodatkowo
ciemno i zimno jest – daję słowo.

I jeszcze, gdy mrok taki tam rządzi
rakieta najpewniej szybko zabłądzi
i końcem paliwa to pewnie skutkuje
a przecież w kosmosie się nie tankuje.”
Czapla przykuca znów zadumana,
nie rusza się wcale przez noc do rana.
I wieczór następny rozważa w skupieniu,
siedząc na drzewie w zupełnym milczeniu.
I dnia za dniem powoli przybywa,
gdy Czapla nagle się w górę podrywa:
„Całemu światu swój talent pokażę,
zostanę po prostu sławnym pisarzem.
Będę tworzyła dzieła wciąż nowe:
na przykład powieści obyczajowe,
bajki dla dzieci i kryminały,
poezję i wiersze, nawet kawały.
Pomysłów nowych jest fura cała
no i do gazet będę pisała.
Tylko chwileczkę … czy to przeszkadza,
że w każdym wyrazie błąd jakiś wsadzam
i nie mam pojęcia, bo nie wiem dosłownie
jaką ma który z wyrazów pisownię?
Czy będę miała swych czytelników
jeśli wciąż robię błędów bez liku?
Trzeba się było w szkole przykładać,
zagłębiać się pilnie w pisowni zasadach”.
Czapla ze smutkiem pochyla głowę
i czeka aż spadną pomysły nowe.
Tymczasem mija jesień i zima
a Czapla głowę spuszczoną wciąż trzyma,
pewnie zdrętwiała jej szyja cała.

Tymczasem wiosna nad stawem nastała
i wraz ze świeżym podmuchem wiosny
wspaniałe pomysły się też przyniosły:
„Przecież ja mogę w sklepie sprzedawać,
przyjmować pieniądze i resztę wydawać,
układać słodycze na ladach i półkach
i jeździć drucianym wózkiem na kółkach.
Dzieciom rozdawać będę cukierki,
co kolorowe mają papierki
a starszym kawę mielić na deka.
Zaczynam od razu – bo po co zwlekać”.
Już Czapla skrzydła do lotu rozkłada,
gdy jej do głowy prawda ta wpada,
że liczyć to ona wręcz nie potrafi
i gdy się rachunek obszerny trafi,
gdzie kilka produktów dodać dostanie
to ona sprostać nie będzie mu w stanie.
A zaokrąglać nie można w sklepie –
kto zaokrągla – ten biedę klepie.
Czapla z przymusu pomysł odrzuca,
resztę zawodów w głowie przerzuca
i szukać próbuje pracy w tym względzie,
co da pieniądze a ciężka nie będzie.
I już ostatkiem swych sił umysłowych
wpada idea jej nowa do głowy:
„Zostanę po prostu filmowym aktorem,
co ciągle dostaje wspaniałe role,
i nosi kostiumy i różne peruki,
gra również w teatrze przeróżne sztuki
i co dzień może kimś innym zostać
byle by tylko rolom tym sprostać”.

Czapla uśmiecha się do swych marzeń:
„Zawód aktora dostarcza wciąż wrażeń,
można dostawać za role nagrody,
prowadzić życie pełne swobody,
pozować do zdjęć w czerwonym dywanie,
popijać koktajle nie płacąc za nie.
Na pierwszy rzut oka to zawód bez wady,
zarobić można pieniędzy pokłady”.
Nie mija minuta, gdy zmarszczki srogo
na czaplim czole jawią się mnogo.
„Zawód aktora wiąże się przecież
z rozpoznawaniem na całym świecie,
które poniekąd bywa męczące,
gdy gonią za Tobą tłumy krzyczące
o autografy, wywiady i zdjęcia,
premiery filmowe i wszelkie przyjęcia.
No i najgorsze w tym zamieszaniu –
czy środek nocy, czy po śniadaniu
wygląd aktora jest najważniejszy,
aktor dbać musi o szczegół najmniejszy.
Fryzura nie może być wiatrem czesana,
figura powinna być raczej zadbana
i ubiór być musi zawsze stylowy,
od stóp, przez brzuch, po czubek głowy.
A jak ja, Czapla, żyć będę w pośpiechu
gdzie złapać nie będę mogła oddechu,
i zamiast spać w nocy i pochrapywać,
będę musiała na balach bywać.
I chodzić nie będę mogła też wszędzie
bo każdy mnie ciągle zaczepiać będzie”.

Czapla zagłębia się znów w zadumie
i myśli najmocniej jak tylko umie.
Tymczasem mija lato i jesień,
zima już śniegiem i mrozem się niesie,
po zimie wiosna znowu nastaje
a Czapla głowić się wciąż nie przestaje.
I rok za rokiem powoli mija,
to lato nastaje a zima się zwija,
to znowu śniegi a później upały,
a wśród nich Czapla myśląca czas cały.
I tak bezskutecznie na drzewie dumała
aż się zupełnie tam zestarzała.
A w wieku starym – jak Mili wiecie
siły do pracy nie ma już przecież.
Więc się nasuwa tu rada mała –
warto jest myśleć, gdy później się działa.
I jeszcze wskazówka do mojej rady:
spójrz na zalety, nie szukaj wady.