pełen noworocznych życzeń.
Mimo mrozu, mnóstwa śniegu,
łapie sanki pędząc w biegu.
Dalej – luty – rzuca lodem,
sople zdobią jego brodę.
Idąc, wiatrem się osłania,
bo go wiosna już dogania.
Marzec słońcem świat pozłaca,
dzień rozciąga a noc skraca.
Macha piórem w dół i w górę,
dyrygując ptasim chórem.
Kwiecień miesza wciąż w pogodzie,
słońce błądzi gdzieś po lodzie.
Zimny podmuch, ciepły wiatr –
tak się zmienia wiosną świat.
Maj zielenią się zieleni,
łąki kolorami mieni,
goni pszczoły, a biedronka
wciąż wystawia twarz do słonka.
W czerwcu są najkrótsze noce,
pierwsze rodzą się owoce,
w szkołach kończy się nauka,
bo już lato do nas puka.
Lipiec pełen jest swobody,
skoków do jeziornej wody,
pięknej woni lip kwitnących,
dni słonecznych i gorących.
Sierpień rękaw już podwija,
w pracy ciężkiej się uwija:
kosi zboże, owoc niesie
czując, że nadchodzi jesień.
Wrzesień kroczy tam, gdzie wrzosy
i kasztany zbiera w stosy.
Żegna babim latem ptaki,
wita dzwonkiem zaś dzieciaki.
Ciepło słońca całkiem znika
za przyczyną października.
Chlapie kalosz po kałuży,
dzień się skraca, noc się dłuży.
Każde zwierzę w listopadzie,
w norze swej zapasy kładzie.
Czesze drzewa zimny wiatr,
że aż lecą liście w świat.
Grudzień kończy rok świętami,
Mikołajem, prezentami.
Słychać w nocy cichy krok,
już się zbliża Nowy Rok.