Mały lisek wstał o brzasku,
by zbudować domek z piasku.
Najpierw zrobił wielką górę,
później w niej wykopał dziurę.
Dwa otwory zrobił w ścianach,
by mieć słońce co dzień z rana.
Przyniósł liście oraz mchy
i pachnące białe bzy.
Usiadł lisek, patrzy dumnie,
jak w swym domku ma przytulnie.
Mały goryl, już od rana,
domek robi w długich lianach.
Poukładał już z nich ściany
i przytaszczył też banany.
Wielka gałąź to podłoże –
po niej nawet skakać może.
Szumią liany w ucho mu
i kołyszą w noc do snu.
Mała żabka nucąc czule,
uklepuje domek w mule.
Ma podłogę już z kamieni –
każdy w słońcu aż się mieni.
A na półkach – z kory brzózki –
kładzie równo małe muszki.
Pościeliła z liści łoże,
w którym zdrzemnąć w dzień się może.
A przy domku, płynąc wkoło,
strumyk szemrze jej wesoło.
Bladym świtem orzeł mały
wije gniazdo wokół skały.
Wtyka patyk za gałązką,
by otwory były wąsko.
Zrobił już poduszkę z piór,
w piękny, biało-szary wzór.
Uwił najpiękniejsze z gniazd,
które sięga prawie gwiazd.
Mały pingwin – pośród chłodu –
składa domek z bryłek lodu.
Zrobił ściany, okna, drzwi
i podłogę, która lśni.
Z kry ma gładkie, chłodne łoże.
Świecą mu polarne zorze.
Choć wokoło chłodem wieje,
pingwin zimnu w nos się śmieje.
O poranku dzięcioł mały
stuka dziobem w pień spróchniały.
W pracy ciężkiej nie ustanie,
póki dziupla nie powstanie.
I urządza ją ze smakiem,
zdobiąc mchami oraz krzakiem.
Czy noc mokra, czy dzień wietrzny,
dzięcioł w dziupli jest bezpieczny.
Mały raczek w stawu dnie
ciągnie w szczypcach lilie dwie.
Z liści stworzył wnet schronienie,
które da mu w dzień wytchnienie.
Okna wyciął z każdej strony,
z wodorostów ma zasłony.
A z kamyków i muszelek
zrobił ozdób w domku wiele.
Czy wśród drzew, czy w przestworzach,
czy w tęczowych, zimnych zorzach,
czy pod wodą, czy na ziemi,
w czerni, brązie czy w zieleni –
nie jest ważne gdzie i skąd –
ważne jest mieć własny kąt.