Stoi papuga przed lustrem o świcie,
patrząc krytycznie w swoje odbicie.
I trochę duma, a trochę marzy:
jaki dziś kolor dobrać do twarzy?
Mruczy pod dziobem do siebie sama,
co wyjąć z szafy i ubrać od rana:
„Najlepiej postawić jest na zielone,
od dzioba zieleń, aż po ogonek.
To kolor żywy i bardzo radosny
i zwiastujący początek wiosny.”
Choć zaraz nachodzą ją wątpliwości,
czy zieleń to szczyt jest jej możliwości.
„Może założyć sukienkę z różowym?
W takim kolorze jest się stylowym.
Choć nie wiem czy nadal jest moda na niego,
czy nie czas wybrać coś całkiem innego?”
Patrzy do szafy na żółte tiule,
głaszcze niebieskie spódnice czule,
wygładza brzegi od kamizelek,
przegląda torebki z morskich muszelek.
Aż wpada jej pomysł nagle do głowy:
„Dziś mi najlepiej mieć fioletowy”.
I sięga skrzydłem po lila sandały,
co w rogu półki gdzieś się schowały
i całkiem przypadkiem znajduje nowe –
spodnie – w całości pomarańczowe.
I szepcze cicho, zupełnie nieskromnie:
„Ten kolor najlepiej pasuje do mnie.
Jest oryginalny, niespotykany,
noszony tylko przez modne damy.”
Papuga od razu chce spodnie mierzyć
lecz zerka w szafę nie mogąc uwierzyć,
że pośród ubrań, ciut z lewej strony,
wisi przepiękny kostium czerwony.
Papuga niepewnie dziób swój otwiera:
„Muszę rozważyć wszystko od zera.
Czy wybrać błękit, czarny czy krem,
tyle kolorów … chyba już wiem!”
Papuga w szafie z zapałem grzebie
i wszystkie barwy wkłada na siebie.
Zagląda w lustro i szepcze wzruszona:
„Do wszystkich kolorów jestem stworzona.
Każdy tak samo mi się podoba
i wszystkie mi pięknie pasują do dzioba.”